Nie chciałam się schylać. Bałam się jeść śniadanie. Mój brzuch był czasem wzdęty, czasem burczało, a toaleta? To było jak loteria. Albo całkowita cisza, albo godziny czekania bez rezultatu. Może to stres? A może wiek? – pomyślałam. A może… co jadłam dziś rano?
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że moja poranna rutyna może tak bardzo spowolnić wypróżnianie. I ta zmiana nie zaczyna się od leków, lewatywy czy herbatek ziołowych, ale od tego, co mam na talerzu. Moim śniadaniowym talerzu, jakkolwiek zwyczajnym by on nie był.
Aby poznać dokładny sposób przygotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk (>). Nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ przepisem ze znajomymi na Facebooku.
